niedziela, 24 maja 2015

Zagroda sitarska w Biłgoraju

Parę miesięcy temu byłam na wycieczce m.in. w Zagrodzie Sitarskiej w Biłgoraju. Skansen naprawdę bardzo mnie urzekł.Zapraszam Was na wycieczkę "fotograficzną". Informacje zaczerpnełam ze strony Muzeum Ziemi Biłgorajskiej.
 








"Zagroda Sitarska - zespół drewnianych zabudowań,  tworzący zwartą całość, jest  typowym przykładem zabudowy Biłgoraja. Wzniesiona w początkach XIX w. (dom mieszkalny w 1810 r., budynki inwentarskie i gospodarcze w pierwszej ćwierci XIX w.) przez Andrzeja Grabińskiego, pozostawała w rękach prywatnych do 1974 r. Po przejęciu obiektu z rąk prywatnych przystąpiono do prac konserwatorsko-remontowych. Prace trwały do 1976 r. Działka zagrodowa została skrócona w związku z budową osiedla wielorodzinnego. Znajdujące się w bardzo złym stanie dwie stodoły, zlokalizowane za budynkiem inwentarskim, rozebrano.
 





Zagrodę otoczono charakterystycznymi dla regionu biłgorajskiego płotami (płot sztachetowy i dranicowy). Dom mieszkalny wzniesiony na podmurówce na planie prostokąta ma układ symetryczny. Centralnie położona sień dzieli dom na dwie połowy i przedzielona jest w środku kominem komorowym, w podstawie którego znajduje się kuchnia. Ściany konstrukcji węgłowej częściowo szalowane. Stropy drewniane. Od frontu wejście główne do obiektu, prowadzące poprzez ganek przykryty jednospadowym daszkiem, wspartym na czterech słupkach. 
 


















 
Pozostałe budynki gospodarcze (drewutnia, spichlerz, budynek inwentarski) są konstrukcji ścian węgłowej i sumikowo-łątkowej, wzniesione na podmurówkach z cegły i kamienia. Wszystkie budynki posiadają dachy krokwiowo-jętkowe, kryte gontem. Zastosowane rozwiązania w konstrukcjach poszczególnych obiektów wchodzących w skład Zagrody są dowodem doskonale opanowanego rzemiosła i solidnej roboty ciesielskiej. Obiekt wpisany do rejestru zabytków.
c.d.n.
 

środa, 20 maja 2015

Konwalie

Uwielbiam konwalie.
U mnie w ogrodzie jeszcze nie zakwitły, więc kupię sobie sama swieżutki bukiecik :)

A wiecie, że w dniu 1-ego maja, Francuzi ofiarują sobie kwiaty (fleurs) – konwalie (muguet). Konwalie to delikatne kwiatuszki o białych dzwoneczkach (clochettes), które pojawiają się na wiosnę (printemps). Francuzi wierzą, że jest to coś co przynosi szczęście (un porte-bonheur) na najbliższy rok. W lecie (été) dzwoneczki konwalii zmieniają kolor na czerwony (rouge).  Łodyga (la tige), dzwoneczki (clochettes) i liście (feuilles) konwalii są trujące (toxiques). Nie można ich jeść.
 














 

wtorek, 19 maja 2015

Dziewczyna z konwaliami

Maj, kojarzy mi się przede wszystkim z konwaliami. Są to jedne z tych kwiatów, które uwielbiam. Za ich delikatność i zapach. Co roku zasuszam sobie mały bukiecik konwalii aby cieszył mnie przez resztę miesięcy.
Aby już było całkiem majowo - ballada:
 
"Dziewczyna z konwaliami"
 
Rankiem w poza przeszłym roku
Szłaś ulicą z konwaliami
Ty i mój niepokój
Idąc chwilę obok siebie
Czytaliśmy spojrzeniami
Jak między wierszami

Hej, dziewczyno nieznajoma
Ciepło miałaś niesłychane
Jak w piorunie zabłąkanym gdzieś
Hej, poniosę Cię w pamięci
Będzie moim talizmanem
Twój rumieniec darowany mi

Widzę Cię na każdym kroku
Gdy się w moje myśli skradasz
Ty i ta ballada
Rankiem w poza przeszłym roku
Szłaś ulicą z konwaliami
Ty i mój niepokój

Hej, dziewczyno nieznajoma
Ciepło miałaś niesłychane
Jak w piorunie zabłąkanym gdzieś
Hej, poniosę Cię w pamięci
Będzie moim talizmanem
Twój rumieniec darowany mi
 
A  na początek, zrobiłam tez serwetki - podkładki.













niedziela, 3 maja 2015

Różowy dywanik

Witam majowo i niedzielnie :)
Uwielbiam maj. To miesiąc moich urodzin i konwalii :)) Przez cały tydzień patrzyłam z obawą na mapkę pogodową w internecie. Zaplanowałam sobie na piątek i sobotę wycieczkę rowerowa bo bardzo o takich dniach marzyłam. I jak to bywa z planami - pogoda wszystko pokrzyżowała. Dobrze, że w czwartek udało mi się wykonać zaplanowane prace ogrodowe i zrobiłam co do mnie należało :)Poza tym miałam zamówienie na okrągły, "dziewczyński" dywanik. Pierwszy raz taki robiłam z bawełnianego sznurka. Jednak szydełkiem ciężko się go przeciąga i... pierwszy raz je złamałam. Dywanik wyszedł bardzo dobrze - średnica 95 cm.
 




 
Nie miałam jeszcze okazji pokazać Wam nowych poszewek na poduszki, które jak zwykle zamówiłam sobie u Lucy. Zajrzyjcie na Jej bloga. Szyje naprawdę świetne poszewki :)
 


 
 Poza tym na drutach już nowe zamówienie - dywanik w naturalnym kolorze.
Jeszcze w tym tygodniu wrzucę zdjęcia.

 
 Powoli przygotowuje się do pierwszych wakacji w tym roku. Już za tydzień będę daleko...a potem remont, którego się troszeczkę boje :)
W nagrodę wydziergam sobie dywan do pokoju :)
Pięknego, majowego weekendu wam życzę.
Dorota